46 powodów dla których warto jeździć na zloty

1. Do Koszalina z Poznania tak naprawdę jedzie się z Berlina.
2. Dowiedziałam się, że „rzewny poeta” w krzyżówce to „firik”
3. Decyzję o tym, czy wsiąść do danego przedziału podejmuje się wąchając współtowarzysza.
4. Jeśli na podłodze przedziału coś się klei, to należy najpierw władować się w to z kopytami, a dopiero później zapalić światło.
5. Wypiłam pierwsze w swoim życiu piwo, ale jak powiedział Quar: „Nikt tu nie jest dla przyjemności”.
6. Opowiadając sen, który kończy się tragiczną śmiercią wszystkich osób w katastrofie pociągu [zapewne jadącego do Koszalina] należy uspokoić współpodróżników stwierdzeniem: „Ale pocieszająca wiadomość – ja zdążyłam wyskoczyć”.
7. Morze jest znacznie przyjemniejsze w lecie.
8. Najlepszą metodą na uniknięcie napływu współpasażerów do przedziału jest „śmierdzenie”, co najefektywniej uzyskuje się przez ściągnięcie butów.
9. Ilość osób chcących jechać nad morze maleje proporcjonalnie do wychylanych browarów.
10. Chodzący po plaży żuk nie marzy o niczym innym jak o tym, by zostać wywalonym na grzbiet, [bo, jak to uzasadnił Hold, był to „żuk grzbietowy”, a ponadto wodny].
11. Głupie piosenki mają niebywałą zdolność do zapadania w pamięć: „Jaaaaaacku, dlaczego jesteś taki łaaadnyyyy”.
12. Mamy piękną zimę tej wiosny.
13. Poznałam skomplikowaną procedurę smażenia frytek a’la Quar: Najpierw włącza się piekarnik, ustawia się temperaturę na 180 stopni. Następnie ściąga się stary papier i tłumaczy wszystkim, że po to jest papier, żeby się blacha nie brudziła. Gdy temperatura sięga 150 stopni, wyciąga się ze środka wszystkie pozostałe blachy i zalewa się je wodą. Kolejny krok to położenie na blasze, której połowa w wyniku szorowania zostaje na dłoniach Tandi, kawałka papieru [pergaminowego?] takiego, żeby broń Boże nie przykrywał całej blachy. Potem wystarczy już tylko wysypać frytki, a po 15 minutach ich smażenia, gdy efekt jest raczej nieznaczny, podkręcić temperaturę do 200 stopni, wyjść do drugiego pokoju i zająć się oglądaniem „Sexmisji”.
14. Najlepszą metodą na zabicie nudy w pracy jest „telefon do przyjaciela” na komórkę i rozmowa trwająca jakieś pół godziny.
15. Przepis na bananowego shake’a w pociągu: mamlaj banana w ustach, pokaż współpasażerom, a następnie wypluj.
16. Jeśli chce się sprawdzić, czy makaron jest gotowy, należy szybkim, płynnym ruchem wyciągnąć go z garnka i rzucić na kafelki. Odpowiednio ugotowany makaron gładko zsuwa się z kafelków. Co się robi później – to wie już tylko Firi.
17. Każde zdjęcie będzie ciekawsze, jeśli fotografowani pokażą swoje żelki.
18. Do baru na dworcu w Poznaniu najwyraźniej dotarła wiadomość o przyjeździe Kin, bo wszystkie krzesła były za ogrodzeniem z łańcucha. Kin mogła więc wynieść tylko mieszadełko do kawy, co też uczyniła.
19. Informacja, że pociąg jest opóźniony o pół godziny może zarówno znaczyć, że przyjedzie on godzinę później, jak i że właśnie wjeżdża na peron.
20. Żelkowego krokodylka rozciąga się trzymając go za ogon i ściskając mu pyszczek, żeby nie piszczał.
21. Wiechą zostaje się zdrapując sobie lakier z paznokci.
22. Quar robi się jakiś nieprzyjemny na każde wspomnienie dużego garnka.
23. Pisząc kartki do znajomych należy zdać się na ich inteligencję i wyczucie, i w żadnym wypadku się nie podpisywać.
24. Nauczyłam się, że nie schodzi się tyłem po schodach, chociaż chodzenie tyłem po plaży jest bardzo wygodne.
25. Osoby, które twierdzą, że absolutnie nie umieją gotować, w rzeczywistości gotują najlepiej.
26. Ile osób się zmieści w samochodzie Jimba? 8 na pewno!
27. Procedura palenia pianek nie jest, wbrew pozorom, skomplikowana.
28. Kupowanie biletu powrotnego, to wbrew pozorom dobry pomysł, na który jednak jakoś ciężko wpaść.
29. Skakanie konikiem szachowym po podstawce pod browar to rozrywka wyłącznie męska.
30. Do tradycji „Dróżyny Kija” powinno się dodać „niejedzenie gofrów”.
31. W ramach oszczędności, MZK Koszalin oddaje do użytku półtoraosobowe siedzenia.
32. Dobre wychowanie wymaga, aby po zrealizowaniu transakcji ładnie pożegnać bankomat.
33. Spóźnianie się na pociąg czy cokolwiek innego już nikogo nie dziwi, a hasło: „Dróżyna Kija strikes again” mówi samo za siebie.
34. Wychodząc w środku nocy, narażasz się na to, że gdziekolwiek pójdziesz, do domu wrócisz z Jimbem.
35. Przy pozowaniu do zdjęć najlepiej jest „złapać Kin”, na czymkolwiek ma to polegać.
36. Hold ma ciekawe gierki na komórce, np. sypanie piasku.
37. Poruszając się w tempie upośledzonego żółwia nie wolno tracić nadziei, że zdąży się na autobus, który odjeżdża 3 minuty po planowanym przyjeździe pociągu… od poniedziałku do piątku.
38. Nikt nie rozumie korzyści, jaką przynosi przestawianie zegarka tak, aby się spieszył o 7 minut; jak również nikt nie rozumie, że każdorazowe odejmowania tych 7 minut to trudna sprawa.
39. Kochanej drużynce chyba nigdy się nie znudzi robienie mi dziesiątek zdjęć z jakimkolwiek alkoholem.
40. Knysza smakuje najlepiej na zimno.
41. Grzejniki na dworcu PKS we Wrocławiu są jednoosobowe.
42. O dodatkowej gotówce w kieszeni należy sobie przypomnieć dopiero wówczas, gdy się już wszystkim wmówi, że się nie ma ani grosza.
43. Obowiązkowym elementem wystroju pokoju jest zrolowany w kącie dywan, śpiący Jimbo i piętrzące się wszędzie puszki po piwie.
44. Wysyłając do kogoś smsa grubo po północy należy się zdziwić: „A ty, kurwa, śpisz?”
45. Jeśli się zostawi „soczek” na stole na wystarczająco długi okres czasu, można być pewnym, że w kubeczku zamiast „soczku” pojawi się herbata.
46. Cóż, że żelki ze Szwecji…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>